Google Ads dla ochrony zdrowia
W wyszukiwarce pacjent sam mówi, czego szuka. Cała robota polega na tym, żeby pokazać się w tym momencie, nie zapłacić za setki zapytań bez szansy na wizytę i nie napisać przy tym niczego, czego w medycynie napisać nie wolno.
Nie trzeba go przekonywać, że ma problem. Wpisał go własnymi słowami kilka sekund temu. Trzeba tylko pojawić się w tym momencie.
Wiadomo, które zapytanie skończyło się rezerwacją i ile kosztowało. Przy poprawnym pomiarze to najbardziej policzalny kanał, jaki ma placówka.
Hipotezę o tym, na które zabiegi jest popyt, można sprawdzić w tydzień, zamiast rozstrzygać ją na spotkaniu przez kwartał.
W ochronie zdrowia marnujące zapytania mają swój własny wzorzec i generalista go nie zna. Ktoś szuka tego samego zabiegu na NFZ, gdy Wy przyjmujecie prywatnie. Ktoś szuka pracy w rejestracji. Ktoś jest studentem, który potrzebuje anatomii do kolokwium. Ktoś szuka domowego sposobu, żeby do lekarza właśnie nie iść.
Każde takie kliknięcie jest opłacone z Waszego budżetu. Przeglądamy realne zapytania z konta i dopisujemy do listy wykluczeń co tydzień. Tego nie da się zrobić raz na starcie i zapomnieć, bo ludzie stale wpisują rzeczy, których nikt nie przewidział.
Reklamy placówek medycznych bywają odrzucane, bo Google traktuje zdrowie jako kategorię wrażliwą i ogranicza w niej sposoby kierowania. Większość placówek dowiaduje się o tym dopiero wtedy, gdy kampania przestaje się wyświetlać bez wyraźnego powodu. Poniżej to, co realnie zmienia się w koncie medycznym względem zwykłego konta reklamowego.
Celujecie w to, co ktoś wpisał, a nie w osobę. Dlatego wyszukiwarka działa dla placówek bez ograniczeń.
Kierowanie geograficzne pozostaje dostępne. Dla placówki z gabinetem to podstawowe narzędzie.
Google buduje je bez sygnałów wrażliwych, więc wolno z nich korzystać nawet w kategorii zdrowie.
Lista zbudowana z osób, które oglądały stronę o schorzeniu, jest listą osób o określonym stanie zdrowia. Odpada.
Wgranie bazy pacjentów do systemu reklamowego odpada z tego samego powodu, niezależnie od RODO.
Wszystko, co reklamodawca tworzy sam, jest wyłączone w kategoriach wrażliwych.
Stany fizyczne i psychiczne, choroby przewlekłe, zdrowie seksualne, kwestie dotyczące intymnych części ciała, a także zabiegi inwazyjne, w tym chirurgia kosmetyczna i iniekcje. Ostatni punkt oznacza, że medycyna estetyczna podlega tym samym zasadom co placówka lecznicza, choć wiele gabinetów zakłada, że jej nie dotyczą.
Ograniczenia nie obejmują kampanii kierowanych do licencjonowanych profesjonalistów medycznych w ich roli zawodowej. Dla firm MedTech i dostawców sprzedających do placówek otwiera to remarketing i Customer Match, których nie ma w kampanii kierowanej do pacjentów.
Google deklaruje, że naruszenie polityki dotyczącej ochrony zdrowia i leków nie prowadzi do natychmiastowego zawieszenia konta bez wcześniejszego ostrzeżenia. Jest czas na reakcję, ale to nie znaczy, że można pisać cokolwiek.
Źródła: polityka Ochrona zdrowia i leki, Zdrowie w reklamach spersonalizowanych oraz Ograniczone kierowanie. Stan na sierpień 2026. Google zmienia te zasady kilka razy w roku, więc przed decyzją warto sprawdzić aktualne brzmienie.
Reklama na konkretne zapytanie. Pełna kontrola nad frazami, dopasowaniami i wykluczeniami. Dla placówki medycznej to kanał bez ograniczeń kierowania, więc tu zaczynamy i tu zostaje największa część budżetu.
To nie jest osobny typ kampanii. Kampanie lokalne przestały istnieć w 2022 roku, gdy Google zmigrował je do Performance Max i zablokował tworzenie nowych. Dziś na widoczność w Mapach składają się zasoby lokalizacji podpięte pod kampanię w wyszukiwarce, cel działań lokalnych w Performance Max oraz sama wizytówka. Dla placówki z gabinetem to zwykle pierwszy punkt styku, wcześniejszy niż strona.
Uczy się na historii konwersji, więc na koncie, które jej jeszcze nie zebrało, nie ma na czym pracować. Wchodzi później i nigdy jako jedyna kampania. W ochronie zdrowia dodatkowo ograniczają ją zasady kategorii wrażliwych.
Domyślnie korzysta z list odbiorców tworzonych przez reklamodawcę, a te są w kategorii zdrowie wyłączone. Kampania może w ogóle nie kwalifikować się do wyświetlania. Uruchamiamy ją świadomie, nie odruchowo.
Wypowiedź lekarza, pokazanie placówki, wyjaśnienie jak wygląda pierwsza wizyta. Nie przebieg zabiegu, bo treści medyczne o charakterze drastycznym są odrzucane, a pacjent i tak buduje zaufanie na tym, jak wygląda rozmowa, nie na tym, jak wygląda zabieg. Bez gotowego materiału to najdroższy sposób na przeciętną reklamę.
Shopping wymaga feedu produktowego, App wymaga aplikacji. Placówka zwykle nie ma ani jednego, ani drugiego, więc te typy kampanii po prostu nie mają u Was zastosowania. Piszemy to wprost, bo bywają dopisywane do ofert dla objętości.
Kampania optymalizowana na wypełnione formularze będzie szukać ludzi, którzy chętnie wypełniają formularze. To nie to samo co pacjenci, którzy przychodzą na wizytę. Różnica potrafi wynosić kilkadziesiąt procent i nie widać jej w panelu reklamowym.
Dlatego domykamy pomiar do końca łańcucha. Rezerwacja z Waszego systemu wraca do Google jako sygnał, a kampania uczy się na rezerwacjach, nie na kliknięciach. Nie budujemy systemów rezerwacji, podłączamy te, które już macie.
Koszt kliknięcia mówi o aukcji. Koszt wizyty mówi o biznesie.
Dwie kampanie, każda w dwóch formatach. Google składa reklamę z zasobów sam, więc ta sama kampania wygląda inaczej zależnie od miejsca i urządzenia. Widok odwzorowuje panel podglądu z Google Ads. Nazwy i domeny są fikcyjne.
Objawy bywają łączone z wiekiem, a nie z hormonami. Umów rozmowę ze specjalistą i ustal plan postępowania.
Konsultacja z lekarzem specjalistą bez wychodzenia z domu. Diagnostyka, plan opieki i kontakt między wizytami.


Badania przez całą ciążę wykonywane przez certyfikowane położne. Bezpłatna rejestracja, terminy również w soboty.
Pełen zakres badań prenatalnych w jednym miejscu. Wynik omawiany zaraz po badaniu, opis do odbioru tego samego dnia.
Czego w nich nie ma. Obietnicy wyleczenia, gwarancji efektu, porównania z konkretną placówką ani treści sugerującej, że odbiorca na coś choruje. To nie jest kwestia stylu, tylko granicy, za którą reklama zostaje odrzucona.
Nie ma jednej odpowiedzi, ale da się podać mechanizm. Stawkę za kliknięcie podnoszą trzy rzeczy: wartość zabiegu, liczba placówek licytujących o to samo zapytanie w tym mieście oraz to, czy pacjent szuka usługi prywatnej, czy porównuje ją z NFZ. Różnica między fizjoterapią a implantologią w dużym mieście to rząd wielkości, nie kilkanaście procent. Sensowny budżet startowy liczy się od dołu: ile wizyt miesięcznie chcecie dołożyć, ile z zapytań kończy się rezerwacją, ile rezerwacji kończy się wizytą. Na rozmowie przechodzimy przez to na realnych stawkach dla Waszych zapytań i Waszej lokalizacji, zamiast podawać widełki z cennika.
Pierwsze kliknięcia i zapytania widać zwykle w ciągu kilku dni. Ocena opłacalności wymaga zebrania danych o rezerwacjach, a w medycynie ścieżka decyzyjna pacjenta bywa długa, więc przy części zabiegów mówimy o tygodniach, nie o dniach. Nie obiecujemy konkretnej liczby pacjentów w konkretnym terminie.
Nie. Zdrowie jest u Google kategorią wrażliwą, a lista osób, które oglądały stronę o schorzeniu, jest listą osób o określonym stanie zdrowia. Remarketing z list własnych, Customer Match i segmenty niestandardowe są w tej kategorii wyłączone. Wyszukiwarka działa normalnie, bo kierujecie na zapytanie, a nie na osobę.
Reklamy w ochronie zdrowia bywają odrzucane, najczęściej za obietnicę efektu leczenia albo za treść, która sugeruje stan zdrowia odbiorcy. Google deklaruje, że naruszenie polityki dotyczącej ochrony zdrowia i leków nie prowadzi do natychmiastowego zawieszenia konta bez wcześniejszego ostrzeżenia. To znaczy, że jest czas na reakcję, ale nie znaczy, że można pisać cokolwiek.
Od wyszukiwarki, jeśli ludzie już szukają tego, co robicie. Pacjent wpisujący nazwę zabiegu z miastem jest bliżej decyzji niż ktokolwiek, kogo dosięgniecie w mediach społecznościowych, a kierowanie w wyszukiwarce nie podlega ograniczeniom, które w ochronie zdrowia dotyczą Meta. Facebook i Instagram dokładamy wtedy, gdy chcecie docierać do pacjenta, zanim zacznie szukać, albo gdy zabieg ma znikomy wolumen wyszukiwań, bo nikt nie wie, że istnieje. Szczegóły ograniczeń opisujemy na stronie o Meta Ads.
Tak. Zaczynamy od przeglądu tego, co jest, i mówimy wprost, czy warto ratować obecną strukturę, czy szybciej wyjdzie zbudować ją od nowa. Historia konta ma wartość dla algorytmów, więc nie kasujemy jej odruchowo. Konto zostaje na Waszym profilu.
To nie jest wybór, tylko kolejność. Google Ads daje pacjentów od pierwszego tygodnia i pokazuje, które zapytania faktycznie kończą się rezerwacją. Pozycjonowanie potrzebuje miesięcy, ale potem nie znika, gdy wyłączycie budżet. W praktyce przy nowej placówce zaczyna się od kampanii, a dane z niej ustawiają kolejność tematów w SEO. Robienie odwrotnie oznacza kilka miesięcy zgadywania, o czym pisać.
Widoczność w Mapach Google i lokalnych wynikach, tam gdzie pacjenci szukają najbliższej placówki.
Zobacz szczegóły →Budujemy strony i landing page na WordPressie albo Next.js. Technologię dobieramy do tego, kto potem będzie je prowadził.
Zobacz szczegóły →Pulpity na żywo pokazują ROAS, leady i realne rezerwacje. Macie pełen wgląd w wyniki.
Zobacz szczegóły →Podajcie adres strony na stronie głównej, a dostaniecie analizę konkurencji, zapytań i kosztów kliknięć dla Waszych zabiegów. Bezpłatnie. Potem porozmawiamy o tym, co z niej wynika.